wtorek, 30 września 2014

Birbant – White & Black AIPA

Birbant – White AIPA 15,5°blg 6,5%ABV 60IBU

Cena: 7,50zł
Kolor: Ciemno żółty, wpada w miodowy. Bardzo mocna opalizacja, zmętnione.
Piana: Średnio obfita. Bardzo szybko opada, lecz całkiem ładnie zdobi szkło.
Zapach: Aromat słaby i mdły. Pojawia się melon, kokos oraz cień cytrusa.
Smak: Przede wszystkim silna zbożowość oraz słodowość bardziej typowa dla american wheat niż witbiera. Goryczka zdecydowanie zbyt niska aby odpowiednio skontrować pełnię. Całość jest mocno mdła. Po ogrzaniu ujawnia się lekka alkoholowość.
Wysycenie: Niskie, nadające piwu pijalności.
Opakowanie: Prosta etykieta w stylu Birbanta. Kapsel pod kolor ety.
Komentarz: Piwo bardzo jednowymiarowe. Zdecydowanie nudne. Brak orzeźwienia oraz czegokolwiek ciekawego. Nie dopiłem.
 

Birbant – Black AIPA 15,5°blg 6,5%ABV 60IBU

Cena: 7,50zł
Kolor: Niestety nie czarny a ciemno brunatny. Dzięki temu widać zmętnienie piwa.
Piana: Tak samo jak nie jeszcze bardziej beznadziejna. Opada niemal całkowicie.
Zapach: Aromat nieco lepszy. Pojawiają się ciemne słody, bardziej karmelowe niż palone. Nadal jednak intensywność aromatu jest na mizernym poziomie.
Smak: Niestety w piwie nie dzieje się prawie nic. Co prawda nie jest tak mdłe jak jasna wersja, jednak ujawnia się wodnistość. Na szczęście goryczka zaczyna być obecna w stopniu wystarczającym do skontrowania pełni piwa.
Wysycenie: Odpowiednie.
Opakowanie: Etykieta w podobnej stylistyce ze zmienioną kolorystyką. Kapsel pod kolor ety.
Komentarz: Cóż, niestety znów słabizna. Piwo ani kolorem ani aromatem nie trzyma się ram stylu.

Piwa były chmielone tymi samymi odmianami czyli Tomahawk, Centennial, Sorachi Ace oraz Chinook. Niestety w obu przypadkach efekt był mizerny. Oba piwa okazały się niewypałem, zmarnowanym czasem oraz pieniędzmi.

poniedziałek, 29 września 2014

BeerHere – SOD



BeerHere – SOD 20°blg 7,5%ABV 50IBU

Cena: 25zł (0,5l)

Kolor: Niemal całkiem czarny, typowo porterowy.
Piana: Niebyt obfita. Dość szybko opada. Bardzo marnie osiada na szkle.
Zapach: W aromacie dość klasycznie. Pojawia się kawa, paloność oraz gorzka czekolada. W tle subtelna owocowość. Jest także delikatna kwaśność, typowa dla stoutów.
Smak: W smaku jest podobnie jak w aromacie. Niestety wszystko jest dość mało wyraziste. W pewnym momencie pojawia się wręcz uczucie wodnistości, które przy tym poziomie odfermentowania nie powinno mieć miejsca. Na plus subtelna likierowość oraz nieźle zamaskowany alkohol.
Wysycenie: Po prostu odpowiednie.
Opakowanie: Etykieta to najlepsza część tego piwa – jest świetna. Kapsel golas.
Komentarz: Niestety jestem nieco rozczarowany. Piwo okazało się płaskie w smaku i dość nudne. Cóż, po dobrych doświadczeniach z browarem może miałem zbyt wygórowane wymagania.

niedziela, 28 września 2014

Sery tylko z winem? Ależ skądże!


W zwyczaju przyjęło się, że wszelkiego rodzaju sery pleśniowe oraz długo dojrzewające podajemy wraz z winem. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby przy ich degustacji wino zastąpić piwem. Oczywiście tutaj od razu pojawi się pytanie – jakim?
W tym celu postanowiłem się przyglądnąć kilku rodzajom sera oraz dobrać do każdego odpowiednie piwo.

Zazwyczaj powinniśmy się kierować zasadą, która mówi, że delikatne sery dobrze spasować z piwami lekkimi i subtelnymi w smaku, zaś sery o wyrazistym zapachu i smaku z piwami mocnymi.
Oczywiście warto pamiętać, że wszelkie zasady warto czasem łamać. Zamiast starać się dobierać maksymalnie zbliżone smaki można ciut zaszaleć, bazując na silnych kontrastach.
Ser mniej więcej godzinę przed podaniem powinniśmy wyjąć z lodówki aby pozwolić mu się ogrzać – tylko wtedy będziemy mogli w pełni cieszyć się wszelkimi jego walorami.
 

Camembert – Ser normandzki, pod tą nazwą wytwarzany przez jedynie kilkuset producentów w departamencie Orne. Historycznie popularność zawdzięcza Napoleonowi. Prawdopodobnie najbardziej znany u nas ser pleśniowy za sprawą wszelkiego rodzaju „turków”, którym niestety bliżej do sera topionego. Zazwyczaj dojrzewa 2-3 tygodnia, a spożywany jest świeży (istnieją wersje nadające się do dłuższego leżakowania).
Do Camembert podałem Foudroyante Kriek (wersja Lindemansa), który nie będąc typowo kwaśnym, mocno wytrawnym kriekiem nie zdominuje posmaków sera. W zamian występuje delikatny kontrast w postaci owocowej kwaskowości piwa, która delikatnie równoważy subtelną pleśniową goryczkę – dzięki temu degustacja jest wielowymiarowa.
 
 
Morbier – Półtwardy ser pochodzący ze wschodniego rejonu Francji, tuż przy granicy ze Szwajcarią. Dojrzewa od dwóch do czterech miesięcy. Pokrywa go gruba, szara lub żółtawa skórka. W śrdoku znajduje się „linia sadzy”, historycznie biorąca się z posypywania popiołem, który miał za zadanie oddzielić skrzep „poranny” od „wieczornego”.

Jako akompaniament szkło napełniłem piwem Duchesse de Bourgogne. Leżakowane jest ono przez 18 miesięcy w beczkach a następnie kupażowane z młodszą warką podobnie jak gueuze. Kwaskowy smak oraz owocowy aromat przyjemnie łączy się z niesamowicie piwnicznym charakterem sera. Zdecydowanie orzeźwia i sprawia, że degustacja staje się lekka.

 
 

Pont l'Évêque – Ser wywodzący się z Normandii. Posiada jędrny miąższ oraz pomarańczową skórkę, która nosi ślady pofałdowania od leżakowania na słomianej macie. Środek ciemniejszy, po dłuższym leżakowaniu delikatnie się kruszy. Odznacza się maślanym aromatem oraz słodkim, orzechowym posmakiem, który utrzymuje się jeszcze długo po przełknięciu.

Ser ten postanowiłem zestawić wraz z Jenlain Or – piwo o lekko owocowym oraz kwiatowym aromacie. Delikatna, ziołowa goryczka oraz, pomimo dość wysokiej zawartości alkoholu niska treściwość, dobrze współgra z serem, nie przytłaczając a jedynie podkreślając smaki.

 


 
Ostatnia propozycja nieco odbiega konwencją od reszty, jednak zapewniam, że jest równie udana.
Oscypek – polski ser twardy, wyrabiany z mleka owczego. Tradycyjnie po wyrobieniu, kąpieli w solance a następnie leżakowaniu, jest wędzony dymem z drewna drzew iglastych.
Korbačiki – ser z mleka krowiego, parzony w gorącej wodzie a następnie rozciągany w długie nitki. Bardziej miękki od oscypka, jest też mniej słony. Podobnie jak oscypek może być wędzony lub nie.

Do powyższych serów podałem tradycyjnego czeskiego pilsa czyli Svijanský Rytíř. Lekki, chmielowy oraz diacetylowy aromat, a także solidna goryczka doskonale komponują się z wędzonym charakterem oraz słonością serów. Amatorzy niekończącej się wędzonki śmiało mogą podać także grodziskie.

piątek, 26 września 2014

Evil Twin Brewing – YIN



Evil Twin Brewing – YIN 10%ABV

Cena: 17zł
Temperatura serwowania: 16-18°C

Kolor: Kompletnie czarny, nieprzenikniony.
Piana: Bardzo obfita oraz równie drobna. Tworzy piękną czapę, która utrzymuje się niesamowicie długo jak na tak mocne piwo. Przy okazji wręcz krążkuje na szkle.
Zapach: W aromacie delikatna paloność oraz kawa. Gorzka czekolada łącząc się z lekkim alkoholem tworzy mieszankę znaną z pralin. Kwaśność niemal nieobecna. Po ogrzaniu ujawnia się subtelna popiołowość – moja ulubiona. Aromaty chmielowe nieobecne.
Smak: W smaku bardzo podobnie. Jedyne co doszło to mnóstwo pumpernikla. Są ciemne słody oraz delikatny alkohol, który przyjemnie rozgrzewa po przełknięciu. Łącząca się z nim goryczka chmielowa doskonale kontruje bardzo wysoką pełnię. Piwo świetnie wykleja usta, lecz pomimo tego nie sprawia w najmniejszym stopniu wrażenia ulepkowatego.
Wysycenie: Niskie, świetnie dopasowane.
Opakowanie: Etykieta ascetyczna, niczym się nie wyróżnia. Kapsel firmowy.
Komentarz: Doskonały RIS. Jest w nim wszystko czego poszukuję w tym stylu. Doskonale zbalansowany a przy tym wcale nie nudny czy uładzony. Zdecydowanie polecam każdemu miłośnikowi ciemnych, degustacyjnych piw.

czwartek, 25 września 2014

AleBrowar – Single Hop HBC 342 oraz HBC 430

AleBrowar – Single Hop HBC 342 14°blg 5,8%ABV 70IBU

Cena: 7,50zł

Kolor: Jasno żółty, wręcz ciemno słomkowy, opalizuje.
Piana: Średnio pęcherzykowa i obfita. Dość trwała. Lacing delikatny.
Zapach: Aromat dość czysty, chmielowy. Głównie dominują nuty ziołowe i przyprawowe. Cytrusowość obecna jednak na dalszym planie.
Smak: Goryczka całkiem solidna. Niestety o zdecydowanym trawiastym charakterze. Dość mocno zalega. Piwo jest mocno wytrawne. Brak mu podbudowy słodowej, która kontrowałaby goryczkę.
Wysycenie: Odpowiednie.
Opakowanie: Etykieta w całkowicie odmiennym klimacie niż reszta piw AleBrowaru. Pomimo tego mi się podoba. Kapsel firmowy.
Komentarz: Single Hopy to zazwyczaj bardzo ciekawe piwa. Pozwalają wyczuć profile aromatyczne oraz smakowe poszczególnych chmieli. HBC 342 niestety niczym pozytywnym mnie nie zaskoczył. Ot mocno nachmielony oraz odfermentowany ale.


AleBrowar – Single Hop HBC 430 14°blg 5,8%ABV 70IBU

Cena: 7,50zł

Kolor: Miodowy, opalizujący – minimalnie ciemniejszy niż w 342. Może nie powinienem o tym pisać bo niby czemu miałby się różnić, lecz sam pamiętam serie single hopów Mikkellera w których barwa się różniła pomimo niezmiennych parametrów.
Piana: Średnio pęcherzykowa i obfita. Nieznacznie szybciej opada lecz może być to kwestią nalewania.
Zapach: Aromat zdecydowanie ciekawszy oraz intensywniejszy niż w wersji 342. Pojawia się nieco owoców tropikalnych.
Smak: Goryczka na podobnym poziomie. Nadal nieco trawiasta lecz mniej zalegająca.
Wysycenie: Na średnim poziomie.
Opakowanie: jw.
Komentarz: HBC 430 zdecydowanie bardziej mi smakował. Nie zmienia to faktu, że nadal jest to mocno średnie piwo. Zdecydowanie wolę single na sprawdzonych odmianach.

środa, 24 września 2014

AleBrowar – John Cherry

AleBrowar – John Cherry 16°blg 6,5%ABV 15IBU

Cena: 9,90zł (0,5l)

Kolor: Ciemno rubinowy, niemal krwisty z pięknymi refleksami, idealnie klarowne.
Piana: Średnio obfita. Na myśl przychodzi skojarzenie – „kompotowa”. Bardzo szybko się dziurawi i opada niemal do zera. Delikatnie zdobi szkło.
Zapach: Kwaskowy, zdecydowanie wiśniowy. Po ogrzaniu pojawiają się inne ciemne owoce, jednak są ciężkie do zidentyfikowania.
Smak: Piwo dość wytrawne z przyjemną lecz nie przesadzoną kwaskowatością. Pojawia się także miła pestkowość. Po pewnym czasie całość niestety staje cię odrobinę wodnista. Alkohol na szczęście został doskonale zamaskowany a piwa ubywa w szklance zaskakująco szybko.
Wysycenie: Na średnim poziomie. Jak na ten styl mogłoby być zdecydowanie dużo wyższe.
Opakowanie: Butelka według mnie jest po prostu genialna. Malowane szkło to jedno, lecz na kontrze dodano oznaczenia obrazkowe, które pomimo, iż mało mówią o piwie, to cieszą oczy. Kapsel firmowy.
Komentarz: John może nie rzuca na kolana, lecz myślę, że to bardzo dobry krok ze strony AleBrowaru. Jak głosi nowofalowe hasło „sour is the new hoppy”. Tak trzymać!
 

To Øl – Goliat Imperial Coffee Stout



To Øl – Goliat Imperial Coffee Stout 10,1%ABV

Cena: 19zł (0,3l)

Kolor: Idealnie nieprzejrzysty - smoła.
Piana: Przepiękna, drobna piana o ciemno beżowym, wpadającym w brąz odcieniu. Doskonale „pracuje” w szkle oraz pozostawia delikatny lacing na ściankach.
Zapach: Pierwsze co atakuje nozdrza to obłędna kawa. Aromaty słodów palonych bardzo delikatne. Po ogrzaniu ujawnia się lekka nuta alkoholowa.
Smak: Podobnie jak w aromacie – mnóstwo kawy oraz kakao. Kwaśność na niskim poziomie – bardziej od ciemnych słodów niż od kawy. Goryczka chmielowa została nadana jedynie w celu zrównoważenia wysokiej pełni – nie przytłacza. Body bardzo gęste, oleiste, przyjemnie wykleja kubki smakowe. Alkohol doskonale zamaskowany, ujawnia się jedynie w postaci delikatnego, przyjemnego drapania w gardle.
Wysycenie: Dość niskie, jak najbardziej adekwatne do stricte degustacyjnego stylu.
Komentarz: Piwo należałoby prawdopodobnie zaklasyfikować jako coffee RIS. Pomimo zdecydowanie degustacyjnego charakteru spożyłem zaskakująco szybko. Po prostu idealne na pierwszo jesienne ochłodzenie :)

Mason – McStout




Mason – McStout 12°blg 4,5%ABV

Cena: 6,70zł

Kolor: Niemal całkowicie czarny. Jedynie przy brzegach delikatne brunatne refleksy.
Piana: Beżowa, średnio drobna. Dość szybko opada do cienkiej warstewki a następnie do krążka. Lacing obecny, lecz delikatny.
Zapach: W aromacie delikatna paloność oraz czarna kawa. Pojawia się także znaczna kwaskowość oraz subtelna wędzonka. Podane w składzie chmiele Chinook i Simcoe nie znajdują najmniejszego odzwierciedlenia w aromacie.
Smak: Bardzo typowy dla wyspiarskich stoutów. Mocno wytrawne. Kwaśność słodów palonych na znacznym poziomie. Posmaki wędzone w dość „szynkowym” klimacie są na tyle delikatne, że nie powinny zniechęcić osób nie obytych z dymionymi słodami. Całość sprawia wrażenie mocno wodniste.
Wysycenie: Niemal zerowe, to duży plus w tym stylu.
Opakowanie: Etykieta prosta, czytelna. W całkiem fajnym stylu. Kapsel golas.
Komentarz: Piwo dobrze wpasowane w styl, niesamowicie pijalne. Dodatkowo na plus zdecydowanie fajna wędzoność. Niestety mocna kwaśność oraz nikłość aromatów sprawiła, że zdecydowanie nie zaliczę go do najlepszych stoutów jaki piłem.

Instagram