czwartek, 23 października 2014

Olimp – Hades Gone Wild


Olimp  – Hades Gone Wild BA 25,2°blg 12%ABV

Cena: 60zł
Temperatura serwowania: ok. 10°C – jak na RIS bardzo chłodno, lecz wystartowałem od tej temperatury ze względu na „dzikość” piwa ogrzewając docelowo do ok. 20°C

Kolor: Niemal czarny. Niemal, gdyż nieco bliżej mu do ciemno brunatnego. Obecne brązowe refleksy.
Piana: Pomimo pięknego, ciemnego koloru jej obecność jest epizodyczna. Opada całkowicie do zera, objawiając się jedynie nikłymi pasmami bąbelków przy zakręceniu piwem w szkle. Lacing również bardzo mizerny. Przy tym voltażu nie jest to jednak zbytnią wadą.
Zapach: Po odszpuntowaniu butelki wita nas bardzo złożony aromat. Pierwsze co daje znać o sobie to kawa oraz lekkie kakao. W połączeniu z subtelną kwaskowością sprawia wrażenie robusty. Następnie pojawia się winność oraz mnóstwo czerwonych owoców (porzeczki, wiśnie), które po chwili łączą się z suszonymi (rodzynki, śliwki). Po ogrzaniu ujawnia się wytrawna wanilia.
Smak: Smak okazuje się nie mniej bogaty od aromatu. Podobnie na pierwszym planie ukazuje się przyjemna kawowość. Paloność typowa dla RIS niemal nie występuje – piwo jest bardzo gładkie i ułożone. Nuty kwaśnych owoców ustąpiły miejsca suszonym. Dodatek ostrych papryczek objawia się jedynie jako delikatne szczypanie w przełyk, subtelne na tyle, że niemal zlewa się z rozgrzewającym alkoholem. Również w smaku ujawniła się wynikająca z leżakowania w beczce wanilia – tym razem zdecydowanie słodsza. Wszelkie nuty dzikie są stonowane i nie dominują całości (bardziej w stylu funky niż sour).
Wysycenie: Niemal zerowe. Jak najbardziej odpowiednie dla tak wyjątkowego piwa.
Opakowanie: Zastosowanie korka oraz kapsla 29mm zawsze będzie budzić odczucie czegoś „luksusowego”. Etykieta tak wzornictwem jak i podzieleniem na kilka części bardzo przypadła mi do gustu. Jest QR code oraz „rozsypanka” z cech oraz składowych piwa.
Komentarz: Nie ukrywam, że dużo oczekiwałem od tego piwa. Na szczęście po otwarciu butelki moje obawy zostały szybko rozwiane. Olimp zaserwował bardzo ciekawe a przy tym doskonale zbalansowane piwo. Moc, dzikość, leżakowanie – wszystko to znalazło swoje odzwierciedlenie tak w smaku jak i w aromacie. Z niecierpliwością czekam na kolejne polskie „leżaki” oraz „dzikusy”. Pokazanie klasy nie będzie już tak łatwe, gdyż Hades  zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko.
Przy okazji trzy słowa na temat ceny. Piwo można było spokojnie nabyć ok. 10zł taniej. Nie podzielam głosów oburzenia, że cena jest skandalicznie wysoka. Trzeba „spojrzeć prawdzie w oczy” – nikt by nie marudził pijąc w tej cenie leżakowanego dzikusa od Mikkellera czy Nøgne. Osobiście dawno porzuciłem przeliczanie ceny piwa na surowce, koszty dystrybucji czy pozycję browaru na rynku. Jestem zwolennikiem płacenia za doznania. I przyjmując to kryterium Hades Gone Wild wywiązał się ze swego zadania znakomicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram