sobota, 29 listopada 2014

CAMBA Bavaria – German IPA


CAMBA Bavaria – German IPA 15,5°blg 6,5%ABV

Cena: 10zł
Temperatura serwowania: typowa czyli ciut powyżej dyszki

Kolor: Barwa soku pomarańczowego. Niestety w toni unosi się masa drobnego syfilisu, ni to chmielowego, ni drożdżowego.
Piana: Niska i dość nietrwała. Pozostaje w postaci cienkiego krążka. Całkiem przyzwoicie oblepia szkło.
Zapach: Na pierwszym planie aromat owoców tropikalnych. Głownie melon i delikatnie kwaśny ananas. Gdyby słodkości było mało to na dokładkę pojawia się wyraźna nuta miodowa (prawdopodobnie utlenienie). Typowa dla nowofalowych chmieli cytrusowość niemal nie występuje.
Smak: W smaku niestety jest bardzo podobnie. Co prawda piłem piwa utlenione w bardziej nieprzyjemny sposób lecz ilość miodu jest wystarczająca aby przykryć goryczkę. Na domiar złego na finiszu pojawia się niezbyt przyjemna kwaskowość (pozostająca). Upatruję jednak mały plus w tym, że pomimo słodyczy piwo nie jest ciężkie w odbiorze, pije się całkiem szybko.
Wysycenie: To zdecydowanie najmocniejsza strona piwa – jest po prostu poprawne.
Opakowanie: Jak wiadomo stylistyka etykiet Camby nie trafia do mnie specjalnie. Kapsel firmowy.
Komentarz: Pomimo, że piwo niemal do końca stycznia 2015 jest „w dacie”, ewidentnie utleniło się. Nie czyni go to niepijanym lecz niestety przyjemność z degustacji była żadna. Co więcej mam przeczucie, że nawet na świeżo nie powaliłoby mnie doznaniami smakowymi. Utwierdzam się w opinii o Cambie, że albo jest całkiem dobrze, albo słabo. Tym razem niestety trafiłem na tą drugą opcję.

piątek, 28 listopada 2014

Siren & Cigar City & Grassroots – Neither Imperial IPA


Siren & Cigar City & Grassroots – Neither Imperial IPA 8,3%ABV

Cena: 19zł
Temperatura serwowania: okolice 10°C

Kolor: Barwa ciemnego złota, lekko wpada w pomarańcz. Delikatnie opalizuje.
Piana: Średnio obfita, drobna i dość trwała. Opada do cieniutkiej warstewki jednak towarzyszy w tej postaci do samego końca. Bardzo gęsto osiada na szkle.
Zapach: Fenomenalny aromat ujawnia się już po uchyleniu kapsla. Potężna dawka cytrusów (grejpfrut, kwaśna pomarańcza) została zmieszana z ziołową trawiastością. Po ogrzaniu ujawniła się lekka słodycz (ananas) doprawiona sporą dawką żywicznej lupuliny.
Smak: Goryczka spora, zdecydowanie bardziej ziołowa niż bym się tego mógł spodziewać. Wyjątkowo jednak nie jest to w najmniejszym stopniu nieprzyjemna „słomianość”. Miodu niestety nie wyczułem lecz całość jest mocno wytrawna w czym upatrywałbym jego udział. Słodkości typowej dla dodatku kukurydzy również nie stwierdziłem, za to na finiszu ujawniła się delikatna kwaskowość. Alkohol kompletnie nieobecny.
Wysycenie: Na średnim poziomie, dość drobne – jak najbardziej odpowiednio dopasowane do stylu.
Opakowanie: Etykieta w stylu Siren Craft Brew całkiem trafia w moje gusta. Martwi jedynie brak jakichkolwiek informacji poza zawartością alkoholu (jest miód w składzie lecz chetnie poznałbym ekstrakt oraz IBU). Kapsel z logo.
Komentarz: Świetne, bardzo pijalne IIPA. Dość rzadko zdarza się aby goryczka o mocno trawiastym profilu smakowym wyszła całkiem smacznie. Zdecydowanie jest to solidna pozycja. Tym niemniej nie jestem do końca przekonany czy cena jest aby adekwatna do tego co smakowo oferuje piwa (wiadomo, że kolaboracja robi swoje). Polacy nauczcie się robić w końcu dobre DIPA. Macie od kogo.

czwartek, 27 listopada 2014

Olimp – Ares


Olimp – Ares 13°blg 5%ABV 30IBU

Cena: poniżej 7zł
Temperatura serwowania: okolice 10°C (tak sugerowała etykieta)

Kolor: Kolor ciemny, nieco brunatny, nieco miedziany. Pod światło wręcz delikatnie rubinowe refleksy. Całkiem klarowne.
Piana: Niezbyt drobna za to dość obfita. Opada co prawda do krążka, lecz czyni to powoli a przy okazji mocno oblepia ścianki szkła.
Zapach: Głownie karmel lekko doprawiony chmielową ziołowością (użyto Iungi oraz Sybilli). W tle wyraźna nuta zbożowa.  Na finiszu DMS.
Smak: Przede wszystkim piwo zaskoczyło mnie wytrawnością i lekkością (przy tym odfermentowaniu spodziewałem się znacznie pełniejszego). Goryczka umiarkowana, nieprzesadzona, o dość ziemistym posmaku. Użycie słodów karmelowych również na szczęście nie dało ulepkowego efektu. Z drugiej strony całość jest bardzo nijaka, niemal nic się w piwie nie dzieje – ot mieszanka karmelu z wodą.
Wysycenie: Średnie, w sam raz.
Opakowanie: Etykieta całkiem mi się podoba jak na Olimp. Bardzo fajny efekt delikatnego matu. Kapsel biedny jak zazwyczaj.
Komentarz: Mam mieszane uczucia. Coś tam mam do zarzucenia piwu jednak nie są to poważne mankamenty. Najbardziej razi mnie chyba nijakość i pustka smakowa. Z drugiej strony nie mogę odmówić mu sesyjności – dobrze pasuje do spotkania przy barze (nie absorbuje). Tak czy inaczej pijałem już lepsze piwa z Olimpu. Tym razem bóg wojny nie zawojował moich kubków smakowych...

środa, 26 listopada 2014

BrewFist – Green Petrol


BrewFist   Green Petrol 8,2%ABV 60IBU

Cena: 14zł
Temperatura serwowania: ok. 12°C

Kolor: Bardzo ciemny brunatny. Doskonale widać, że nie jest całkowicie czarne.
Piana: Średnio obfita i o podobnej trwałości. Pozostawia za to bardzo silny lacing na ściankach szklanki.
Zapach: Na pierwszym planie nieco ziołowa oraz żywiczna chmielowość. Paloność niemal nie wyczuwalna, za to pojawia się wyraźna nuta kawy zbożowej.
Smak: Tutaj już ciemne słody dają znać o sobie. W sumie posmaki palone, kawowe oraz gorzkiej czekolady dominują piwo. Goryczka zdaje się bardziej pochodzić właśnie od nich niż od chmielu. Kwaśność również na dość znacznym poziomie. Całość wytrawna, niemal ociera się o wodnistość.
Wysycenie: Na średnim poziomie – typowe dla Black IPA.
Opakowanie: Etykieta najzwyczajniej mi się nie podoba. Kapsel z logo.
Komentarz: Piłem już chyba 3ci raz (wcześniej z beczki) i odczucia mam te same. Piwo zaliczyłbym do średniaków w tym stylu. Kompletnie nie w moim klimacie. Zdecydowanie bliżej mu do American Stout niż BIPA. Tym razem włoski browar spod znaku pięści ewidentnie mnie rozczarował.

wtorek, 25 listopada 2014

La Pirata – La Tremenda


La Pirata – La Tremenda 8,5%ABV 120IBU

Cena: 14zł
Temperatura serwowania: okolice 10°C

Kolor: Ciemnej miedzi, nieco wpada w miodowy. Wyraźnie opalizuje.
Piana: Ciężka do wytworzenia. Nikła, szybko opada do cienkiego krążka przy krawędzi szkła, który towarzyszy aż do końca degustacji. Lacing również bardzo delikatny.
Zapach: Na pierwszym planie mnóstwo aromatów zbożowych, ziołowych, dominuje wręcz słoma. Dopiero później delikatnie przebija się słodkość owoców tropikalnych (marakuja, ananas).
Smak: Bardzo ciekawy. Pierwszy raz w sumie spotykam się ze zdecydowaną mieszanką ziołowej goryczki chmielowej oraz słodkiej landrynki. Ujawnia się również lekka guma balonowa. Goryczka wyraźna lecz nie przesadzona, odczuwalna co najwyżej jako połowa podanej wartości IBU. Dzieje się tak zapewne dzięki dość karmelowej kontrze słodowej.
Wysycenie: Na średnio wysokim poziomie – jak najbardziej odpowiednio dopasowane do stylu.
Opakowanie: Wielobarwna etykieta na której swoje miejsce znalazły nieco „szalone” słonie bardzo mi się podoba (w Belgii różowy słoń to odpowiednik polskich "białych myszek"). Myślę, że warto wykraczać poza standardy. Kapsel za to niestety czarno-smutny jak zazwyczaj.
Komentarz: Śmiało mogę powiedzieć, że to chyba najdziwniejsze IPA jakie miałem okazję pić. Bardzo niespotykane połączenia smaków i aromatów. Gdyby aromat nieco bardziej był zbliżony do tego co oferuje smak prawdopodobnie w ślepym teście obstawiałbym, że jest to Belgian IPA. Pomimo tego (a może właśnie dlatego) całkiem mi smakowało. Solidna pozycja.

Instagram