niedziela, 16 listopada 2014

Birra Baladin – Xyauyù Etichetta Oro 2011 (Golden Label)

Birra Baladin  – Xyauyù Etichetta Oro 2011 (Golden Label) 34°blg 14%ABV 10IBU 40EBC

Cena: 103zł
Temperatura serwowania: od ok. 15°C
Kolor: Barwę mógłbym określić jako ciemno brunatna, nieco miedziana, miodowa. Klarowność na najwyższym poziomie.
Piana: Piana właściwie nie występuje. Oczywiście również na ściankach szklanki nie osadza się nawet najmniejszy ślad piwnej koronki. Za to zaobserwować można powolne spływanie trunku po szkle – podobne do tego znanego np. z whisky.
Zapach: Aromat dość złożony. Słodka nuta karmelu przeplata się z wyraźnym lecz całkiem przyjemnym alkoholem. Po ogrzaniu ujawnia się miodowość, suszone owoce (typowe objawy utlenienia na które w tym piwie Teo Musso kładł duży nacisk).
Smak: W smaku jest dość podobnie. Piwo jest niesamowicie pełne, słodkie. Fakturą niemal oleiste – wykleja usta niczym miód pitny. Słodką ulepkowość czuć jeszcze kilkanaście minut po przełknięciu. Po ogrzaniu ujawniają się delikatne smaczki ziołowe oraz przyprawowe (bardzo subtelne). Użyte chmiele to Hallertau Hernsbrucker, Spalt Select oraz East Kent Golding. Nie mniej subtelna i odległa wydaje się kawowość – dla mnie na granicy złudzenia. Za to pod koniec pojawiły się całkiem wyraźne garbniki, taniny, smaczki drzewne. Na plus całkowite ukrycie alkoholu w smaku. Ujawnia się on nieco dopiero po przełknięciu (typowy efekt rozgrzewania przełyku).
Wysycenie: Wysycenie to kolejna cecha poza pianą, która w tym piwie po prostu nie występuje w najmniejszym nawet stopniu.
Opakowanie: Śmiało mogę stwierdzić, że Xyauyù jest wizualnie najładniejszym piwem jakie miałem okazję degustować. Butelka o pojemności 0,5l została zamknięta naturalnym korkiem, zalakowana a następnie umieszczona w gustownej blaszanej tubie. Jako ciekawostkę dodam, że data przydatności piwa wynosi…. „do końca świata”.
Komentarz: Xyauyù otrzymało brązowy medal na World Beer Cup 2014 w kategorii piw eksperymentalnych. Mam nieco mieszane uczucia co do tego piwa. I bynajmniej nie w związku z całkiem sporą ceną. Z jednej strony piwo rzeczywiście jest dość wielowymiarowe i odkrywa mnóstwo ciekawych smaków i aromatów. Niestety z drugiej strony okazuje się, że wszystkie te smaczki są bardzo delikatne i subtelne a potężna miodowa słodycz piwa mocno je tłamsi, nie pozwalając im dojść do głosu. W efekcie smakowo otrzymujemy bardziej miód pitny niż piwo. Tak czy inaczej myślę, że piwo mogę śmiało zaliczyć do jednych z ciekawszych jakie piłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram