niedziela, 9 listopada 2014

Emelisse – White Label Barley Wine BA Cognac

Emelisse – White Label Barley Wine BA Cognac 32°blg 15%ABV 50IBU

Cena: 19zł
Temperatura serwowania: 12°C – zgodnie z sugestią na etykiecie

Kolor: Ciemnej, brunatnej miedzi. Lekko wpada w rubinowy. Minimalnie opalizuje.
Piana: Piana niemal żadna. Opada całkowicie do zera pozostając jedynie w postaci mizernego krążka przy ściance szkła. Lacing również bardzo słaby – przy tej zawartością alkoholu jednak to nie przeszkadza.
Zapach: Bardzo silny, bogaty i złożony. Na pierwszym planie typowy dla stylu lekkie karmel wraz z suszonymi owocami. Mnóstwo ciasteczkowej chlebowości. Następnie ujawnia się nuta końskiej derki, lekko kwaśna, w dodatku narastająca w trakcie picia i ogrzewania piwa. Co ciekawe alkohol niemal się nie ujawnia.
Smak: Smak mnie niesamowicie zaskoczył. Aromat zapowiadał coś zdecydowanie dzikiego. W smaku natomiast mamy do czynienia z potężną dawką słodowości zestawionej z wyraźnym lecz przyjemnym alkoholem. Piwo jest niesamowicie gładkie, oleiste i wyklejające. Po trzecim łyku pojawia się lekka, ziołowa goryczka, która w najmniejszym stopniu nie jest w stanie skontrować ulepkowatości piwa. Aftertaste bardzo długi – ujawnia się genialne uczucie „odparowywania” alkoholu w przełyku. Wraz z nim dają znać o sobie rodzynki, śliwki i winogrona a wszystko to doprawione miodem. Skojarzenia z miodem pitnym jak najbardziej trafione. Na finiszu doszukałem się kwaskowo-wytrawnej wanilii, która w połączeniu z rozgrzewającym alkoholem dała efekt smakowy znany z creme brulee.
Wysycenie: Praktycznie nie istnieje. Nieco szkoda bo minimalne nadałoby lekkości w odbiorze. Pomimo tego nie jest to słabą stroną piwa.
Opakowanie: Etykieta prosta, z dużą ilością informacji na kontrze. Kapsel golas.
Komentarz: Piwo nie do końca jest w moich ulubionych klimatach Barleywine (tak tak pisane razem a nie tak jak na etykiecie, co całkiem mnie zdziwiło bo swego czasu były o to boje). Zdecydowanie bardziej preferuję bardziej nachmielone wersje stylu. Pomimo tego przyznać muszę, że jest to piwo po prostu wielkie. Ilość smaczków, aromatów i zmieniających się niuansów pozwala na spędzenie godziny sącząc tego nightcupa. To drugie piwo z tej serii i jest jeszcze lepsze niż poprzednie (a było świetne). Aż się boję otwierać RIS. Polecam – te piwa przy tej cenie to jak trafić 6 w totolotku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram