poniedziałek, 1 grudnia 2014

Emelisse – White Label Russian Imperial Stout (Makers Mark BA Bourbon)


Emelisse – White Label Russian Imperial Stout (Makers Mark BA Bourbon) 25°blg 11%ABV 75IBU

Cena: 19zł
Temperatura serwowania: 12°C – zgodnie z sugestią na etykiecie lecz oczywiście ogrzałem później

Kolor: Dość typowy jak na styl. Bardzo ciemny brunatny. Niemal czarny. W teku ciężko stwierdzić klarowność.
Piana: Tu doznałem sporego zawodu. Bardzo ciężko stworzyć jakąkolwiek, nawet nalewając dość energicznie. Ta którą uda się zbudować jest grubo pęcherzykowa i dość szybko się redukuje. Lacing obecny, ładny lecz delikatny.
Zapach: Aromat po prostu genialny. Bardzo złożony. Oczywiście można odnaleźć wszystkie nutki typowe dla stylu. Alkohol w połączeniu z czekoladą dał dobrze znany mi już efekt pralinek. Dodatkowo doszukałem się sporej dawki owoców (głównie maliny, wiśnie, jeżyny, kwaśna porzeczka). Na typową dla piw leżakowanych w beczce po bourbonie wanilię trzeba poczekać, pozwalając się piwu ogrzać.
Smak: Świetny balans pomiędzy pełnią a wytrawnością. W znacznym stopniu przyczynia się do tego wysoki poziom alkoholu. Odczucia smakowe porównałbym do spożywania gorzkiej czekolady i popijania jej tylko lekko osłodzoną czarną kawą. Kwaśność palonych słodów obecna, lecz bardzo subtelna. Goryczka nie przesadzona, o bardzo ziołowym charakterze co nadaje lekko „nalewkowy” klimat. Zdecydowanie wytrawna wanilia pojawia się wraz z ogrzaniem – tak samo jak w aromacie. Na finiszu znalazły się lekkie smaczki drzewne oraz ziemiste. Alkohol doskonale wpasowany, obecny lecz w bardzo przyjemny sposób.
Wysycenie: Bardzo niskie co w najmniejszym stopniu nie przeszkadza (może nawet jest zaletą?).
Opakowanie: Etykiety Emelisse zdecydowanie nie są arcydziełami. Mimo to dowodzą, że dobre piwo samo się obroni a nawet najlepsza grafika na butelce nie pomoże słabemu trunkowi. Kapsel tym razem z logo.
Komentarz: Kolejne genialne piwo z serii White Label. Cała seria opiewa bodajże na 26 piw z czego miałem przyjemność wypić dopiero 3. Leżakowanie z beczce nadało charakterystycznych smaczków przy czym baza sama w sobie oferuje już bardzo dużo doznań. Jedyny minus którego mógłbym się doszukać to beznadziejna piana. Ale kto się do cholery przejmuje pianą pijąc leżakowanego RISa? Parafrazując „internety” jeśli mamy kiedyś stać się drugą Holandią to zróbmy to poprzez warzenie tak genialnych piw. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram