sobota, 31 stycznia 2015

Krewetki smażone w piwnym cieście


Tym razem przepis, na który natrafiłem już jakiś czas temu, lecz niestety do tej pory nie miałem okazji wypróbować. A zapewniam, że zdecydowanie warto. Oczywiście poczyniłem własne modyfikacje. Wykonanie to w sumie bajka, gdyż wraz ze sprzątaniem spokojnie zajmuje mniej niż 30 minut.
Jeśli chodzi o morskie robaki, to dla mnie porcja 300g wystarcza w zupełności aby podjeść.




Ciasto robię w chyba najprostszy możliwy sposób:
Niepełna szklanka mąki
Jajco
Ciut mleka
Odrobinę przyprawić
Uzupełnić piwem do konsystencji ciasta naleśnikowego lub minimalnie gęstsze. Do tego celu użyłem Hoegaardena.
Całość prostacko miksuję blenderem – po co sobie utrudniać życie trzepaczkami ;) 












Później to już czysta zabawa. Robal za ogon, do ciasta i prosto w rozgrzany olej. No tak zapomniałem napisać ile go. Ja leję tyle aby krewetka po prostu pływała. Teraz wystarczy posmażyć do momentu aż zrumieni się na złoto. Dobrze wyłożyć przed podaniem na moment na ręcznik papierowy celem pozbycia się nadmiaru oleju.
Podaję fest skropione sokiem z cytryny. Do tego reszta witbiera – pasuje idealnie. Smacznego!


piątek, 30 stycznia 2015

Szałpiw & Ministerstwo Browaru – Minister California Common


Szałpiw & Ministerstwo Browaru – Minister California Common 9°blg 3,6%ABV

Cena: ok. 7zł
Temperatura serwowania: poniżej 10°C

Kolor: Barwa złota, miodowa. Całkiem mocna opalizacja.
Piana: Niezbyt obfita, dość ciężko ją zbudować. Opada do cieniutkiej warstewki. Na pocieszenie w tej postaci pozostaje do końca degustacji, ładnie przy tym oblepiając szkło.
Zapach: Dominują nuty zbożowe za którymi niezbyt przepadam. Chmielowość głównie w postaci aromatów ziołowych – użyto niezłych odmian chmielu (Tomahawk, Chinook oraz Simcoe), które nie dały typowego dla siebie efektu. I tu zarzutów nie mam, gdyż tego typu piw nie chmieli się w sposób podobny do IPA. W takim razie po cóż te odmiany?
Smak: Smak odzwierciedla niemal dokładnie to, co było a aromacie. Goryczka na średnim poziomie, ciut łodygowa i zalegająca. Po niej nastaje dziwny, nieco perfumowy posmak (obstawiam geraniol). Jedyne czego się doszukałem zdecydowanie na plus to oczywista sesyjność.
Wysycenie: Na pograniczu średniego i niskiego. To chyba jedna z lepszych cech tego piwa.
Opakowanie: Pomimo, iż kapselek golas, to muszę przyznać, że etykieta jest w świetnym klimacie. Zdecydowanie przykuwa uwagę na sklepowej półce.
Komentarz: Mam nieco mieszane uczucia. Na temat samej jakości piwa już się w sumie wypowiedziałem. Drugą kwestią jest to czy wypuszczanie Common Beer w sumie w wersji Light w styczniu ma jakikolwiek sens. Zakrawa mi to nieco na takie podejście „anty”. Obym w lecie nie otrzymał od Szałpiw jakiegoś Quadrupla. Zdecydowanie więcej się spodziewałem po tym piwie.

czwartek, 29 stycznia 2015

Amager Bryghus & Grassroots – Black Nitro


Amager Bryghus & Grassroots – Black Nitro 7,5%ABV

Cena: 21zł
Temperatura serwowania: od ok. 10°C

Kolor: Barwa minimalnie ciemniejsza od Coca Coli czyli całkiem nieźle jak na styl. Klarowność wzorcowa.
Piana: Z początku bardzo obfita. Opada pomału do cieniutkiej warstewki. Ładnie oblepia szkło.
Zapach: Odrobina paloności na pierwszym planie. Następnie ujawnia się chmielowość. Niestety nie ma ani cienia cytrusowości. W zamian otrzymujemy solidną dawkę słodkiej żywicy oraz subtelną ziołowość. Tak czy inaczej aromaty pochodzące od chmielu są zdecydowanie zbyt delikatne jak na styl.
Smak: W smaku jest bardzo podobnie, wręcz jest dokładnym odzwierciedleniem aromatu. Znów ciemne i palone słody dominują nad goryczką. Ta z kolei jest na średnim poziomie – znów nie cytrusowa lecz typowo ziołowa.
Wysycenie: Po prostu adekwatne, poprawne.
Opakowanie: Etykieta w świetnym klimacie, prosta a jakże estetyczna. Kapsel z logo.
Komentarz: No cóż. Jest to po prostu przyzwoite Black IPA. W dodatku nie do końca trafiające w mój gust. Rozczarowany nie jestem, lecz spodziewałem się zdecydowanie lepszego piwa.

Instagram