wtorek, 24 marca 2015

Mikkeller – Big Worster Barley Wine


Mikkeller – Big Worster Barley Wine 16,5%ABV

Cena: 38zł
Temperatura serwowania: powyżej 10°C

Kolor: Barwa złota, wręcz żółta, miodowa. Bardzo wyraźne, niemalże weizenowe zmętnienie.
Piana: Niezbyt obfita, o grubo pęcherzykowej fakturze. Opada w dość szybkim tempie, pozostaje na szczęście w postaci grubego krążka. Lacing subtelny lecz obecny.
Zapach: Tutaj zostałem mocno zaskoczony. Kompletnie brak tego co typowe dla stylu czyli suszonych owoców. Nawet chmiele, często wyraźne w amerykańskim barleywine tu ukryły się w tle. Nie brakuje za to nut zbożowych, delikatnie kwaśnych oraz dzikich. Alkohol nieco szorstki i drażniący. Całość kojarzy mi się z imperialnym saisonem.
Smak: W smaku nieco lepiej za sprawą wyraźnych nut miodowych oraz rodzynkowych. Goryczka jedynie w minimalnym stopniu przeciwstawia się wysokiej pełni. Jest ziołowa oraz niestety nieco alkoholowa. Właśnie ten alkohol jest najbardziej drażniącą cechą – rozgrzewa przełyk bardzo długo po wypiciu, nieco drapie i gryzie. Dodatkowo wzmacnia jego odczucie lekki aldehyd octowy (rozpuszczalnik). Zdecydowanie mogło być to lepiej ukryte w z założenia "słodowym" przecież stylu.
Wysycenie: Na niskim poziomie - odpowiednie.
Opakowanie: Etykieta ze znanym dobrze już niemal każdemu "ludkiem", butelka 375ml czyli standard w tej „lepszej” ofercie Duńczyka.
Komentarz: Muszę przyznać, że piwo mocno mnie rozczarowało. Po pierwsze nie jest to ani angielski ani amerykański barleywine. Całkowicie brak typowych dla stylu cech. W dodatku mocno drażniący alkohol daje siwe znaki niemalże od początku degustacji. W tej cenie śmiało możecie poszukać ciekawszych przedstawicieli stylu. Mam nadzieję, że trafiłem po prostu na kiepską butelkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram