niedziela, 5 kwietnia 2015

To Øl – By Udder Means


To Øl – By Udder Means 7%ABV

Cena: 16zł
Temperatura serwowania: chłodziłem minimalnie

Kolor: Barwa bliska czerni co w dość szerokim Teku nie dziwi. Klarowność na przyzwoitym poziomie.
Piana: Dość obfita i drobna. Opada do cieniutkiej warstewki na środku tafli oraz bardzo grubego krążka przy krawędzi szkła, który niesamowicie się do niego lepi pozostawiając przepiękny, lśniący lacing. Estetycznie po prostu bajka.
Zapach: Przede wszystkim spora dawka gorzkiej, nieco wręcz kwaśnej kawy. W tle za nią ciemna czekolada, kakao oraz spora dawka cytrusów, nieco wręcz zaskakująca jak na ten styl. Alkoholu całkowicie brak.
Smak: Spodziewałem się sporej słodyczy i na szczęście miło się zdziwiłem. Dodatek laktozy jest minimalny. Goryczka bardzo niska, typowo ziołowa. Całkiem spora zaś okazałą się kwaśność, która bardziej niż z palonymi słodami kojarzyła mi się z tą znaną z wiejskiej śmietany (podobną wyczułem w Hardcore Mælk). Aftertaste dość długi, suchy, popiołowy. Alkohol nie ujawnia się nawet po całkowitym ogrzaniu piwa.
Wysycenie: Powiedziałbym, że wręcz nieco powyżej średniego – biorąc pod uwagę ramy stylu mogłoby być ciut niższe. Z drugiej strony nadało piwu nieco lekkości w odbiorze.
Opakowanie: Szczerze mówiąc nie zachwyca mnie, dość nijakie jak zazwyczaj.
Komentarz: Wersja podstawowa jest solidnym piwem, piłem jednak dużo ciekawsze milk stouty. Rozumiem jednak, że takie było założenie browaru – piwo z bardzo subtelnym dodatkiem nie tyle słodyczy co pełni. Świetny stosunek ceny do oferowanej jakości. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram