niedziela, 31 maja 2015

Naparbier – Avant-Garde Series Barley Wine. Ed 2013 Wine Barrel Aged



Jest to po prostu Barleywine leżakowane przez 15 miesięcy w beczkach po czerwonym winie (Señorío de Otazu). 

12%ABV Cena: 17zł


Barwa tak ciemnej miedzi, że właściwie podpada już pod krwisty rubin. Wytworzenie piany graniczy niemalże z cudem. Nikły jej krążek utrzymuje się jednak poprzez całą degustację, ba nawet skromny lacing się pojawia.

Aromat nie pozostawia żadnych złudzeń – to z pewnością BW leżakowane w drewnie. Solidny karmel oraz mnóstwo owoców (wiśnie, jeżyny). Im cieplej tym więcej suszonych bakalii. Beczka nadała głównie nut mokrego ,zbutwiałego drewna, skóry. Alkohol delikatny, sprawia wrażenie owocowej nalewki (coś w style nieco utlenionej Cherry). Pod koniec na jaw wyszło nieco rozpuszczalnika.

Smak to po prostu bajka. Z jednej strony potężna pełnia, trunek po prostu wykleja każdy zakamarek ust. Wcale jednak nie jest tak słodko jak się z początku wydaje. Karmelowość jest zaskakująco wytrawna a alkohol dobrze kontruje słodowość. Wpływ beczki jest jeszcze wyraźniejszy niż w zapachu. Nie brak nut pleśniowych, skórzastych, serowych czy piwnicznych. Goryczka pochodząca od chmielu wydaje się nie istnieć. Aftertaste bardzo długo, odrobinę ziołowy, rozgrzewający swoją mocą. Bardzo niskie wysycenie oraz spora ziemistość.

Powiem tak: zdarzyło mi się mieć w ustach lepsze piwa. Śmiało jednak uznaję ten trunek za najwyższej klasy Barleywine. Nie ma nic wspólnego z mocno chmielonymi amerykańskimi interpretacjami stylu, a pomimo tego w najmniejszym stopniu nie jest mulące czy też nudne. Po prostu idealny balans pomiędzy słodyczą a wytrawnością. Jako bonus otrzymujemy dodatkowo odrobinę dziki wpływ beczki. Patrząc na śmieszną wręcz cenę zaliczam je do „TOP 5” najlepiej wydanych przeze mnie na piwo pieniędzy.

sobota, 30 maja 2015

Nómada – Papaya Crash

Nómada – Papaya Crash 19°blg 8,8%ABV 68IBU

Cena: 12zł
Temperatura serwowania: okolice dyszki

Kolor: „Bursztynek, bursztynek…” – wiadomo o co chodzi. Opalizuje fest.
Piana: Wysoka i zaskakująco gęsta. Pod wpływem alkoholu zanika jednak w dość szybkim tempie, lecz na otarcie łez pozostawia po sobie sporo nikłych koronek.
Zapach: Przede wszystkim mnóstwo słodkich owoców tropikalnych. W tle karmel oraz nieco drażniący już od samego początku alkohol. Po ogrzaniu ujawnia się odrobina łuski zbożowej oraz gotowana cebula (podejrzewać parszywego Summita?).
Smak: Goryczkę określiłbym jako średnią i bardzo krótką. Sporo słodkich cytrusów (głównie pomarańcze), zaś tytułowa papaya występuje w wersji kandyzowanej. Pełnia wysoka, lekko rozgrzewająca alkoholowość.
Wysycenie: Bardzo niskie – niestety odebrało piwu lekkość.
Opakowanie: Pozłacana etykieta coraz bardziej mi się podoba. Info na szczęście całkiem sporo.
Komentarz: W piwie zastosowano sporo odmian chmielu Topaz, Centennial, Cascade, Citra oraz Summit. Niestety nie przyniosły one spektakularnych efektów. 68 IBU wydaje się być ledwie w połowie drogi do zapewnienia odpowiedniego kontrastu dla wysokiej pełni. Ot takie średniak wśród imperialnych wersji Aj Pi Ej…

Brasserie du Pays Flamand – Anosteké Brune Imperial Smout


Brasserie du Pays Flamand – Anosteké Brune Imperial Smout 8,5%ABV

Cena: 9zł
Temperatura serwowania: pokojowa

Kolor: Coś w stylu Pepsi czy Coli. Klarowność w porządku, lecz na dnie odrobina kakaowego szlamu.
Piana: Niskie i nietrwała – błyskawicznie opada do nikłej obrączki. Lacingu niestety brak.
Zapach: Sporo nut palonych oraz gorzkiego kakao. Alkohol nie dominuje – przy tym poziomie byłoby to sporą wadą.
Smak: Tu na pierwszym planie usadowiła się spora kwaśność ciemnych słodów. Osobiście nie przepadam za nią zbytnio. Pojawia się odczucie jedzenia gorzkiego kakao (proszkowość) oraz wyraźna ziemistość. Paloność i kawowość w porządku, całość delikatnie rozgrzewa (w przyjemny sposób).
Wysycenie: Właściwie to żadne – nie było więc na czym budować solidnej piany.
Opakowanie: Etykieta w formie przeźroczystej folii, niczym nie urzeka, ale też i nie razi - informacji na temat piwa niewiele.
Komentarz: Noty na poziomie 79/21 nie kłamały – szału nie ma. Obiektywnie rzecz ujmując jest dość pusto i nudno. Porażki jednak także nie zanotowałem. Szczególnie biorąc po uwagę bardzo niską cenę. Myślę, że to dobra pozycja na początek przygody z mocnymi stoutami.

piątek, 29 maja 2015

Naparbier – Aker IPA

6,7%ABV 75IBU Cena: 13zł


Barwa najzwyczajniej jasna, bliska słomkowej. Występuje subtelna opalizacja – w toni widocznie drobniuteńkie cząsteczki (prawdopodobnie chmielowe). Piana choć wysoka, szybko się dziurawi oraz opada tworząc krążek. Lacing skromny.

Aromat nieco mnie zaskoczył. Dominuje owocowość, spośród której na pierwszy plan wysuwa się gruszka oraz słodka truskawka. W tle lekkie mango oraz melon. Poza tym nieco akcentów zbożowych

Goryczka nieco powyżej średniego poziomu. Także tu nie brakuje owoców tropikalnych. Baza słodowa obecna, lecz na szczęście minimalna. Alkoholu bark, zaś wysycenie nazwałbym średnim.

Pomimo nie najwyższych not na Ratebeer (94/91), piwo okazało się całkiem niezłe. Nie jest to IPA zapadające na dłużej w pamięć, lecz dość nietypowy aromat oraz genialna pijalność sprawiły mi naprawdę wielką przyjemność. Właśnie tego poziomu oczekiwałbym od polskich browarów rzemieślniczych (craftowych). Zbyt wiele wymagam...?

Instagram