wtorek, 19 maja 2015

Burning Sky – Monolith


Piwo to jest ciemnym Ale (spotkałem się z opisem Black Saison) leżakowanym przez 8 miesięcy w beczce po Chianti a następnie zaszczepionym bakteriami Lactobacillus i Brettanomyces.

8%ABV Cena: 80zł


Zaczynając od barwy trunku – jest ona najzwyczajniej brunatna (do czerni sporo brakuje). Piana stosunkowo wysoka, gęsta oraz trwała. Pozwala łatwo się tworzyć poprzez lekkie zakręcenie piwem w szkle, przy czym pozostawia na ściankach drobne koronki.

Aromat jest wręcz genialny. Pojawiają się dzikie nuty stajni, pleśni, skóry oraz kwaśnego mleka. Niesamowicie intensywne doznania. Nie czuć natomiast w najmniejszy stopniu wpływu ciemnych słodów oraz alkoholu.

W smaku czekało mnie spore zaskoczenie. Spodziewałem się trunku dość ostrego, gryzącego wręcz. Fakty okazały się zupełnie inne. Piwo jest gładkie, lekkie, o drobnym wysyceniu. Sporo skóry oraz świeżo sfermentowanych winogron. Całości dopełnia odrobina octu. Kwaśność jednak bardzo delikatna. Podobnie z goryczką – jest niska, profilem zaś przypomina tą znaną ze skórki serów pleśniowych.

Monolith już z wyglądu robi wrażenie – klasyczna etykieta, pod kapslem zaś korek. Cały jednak potencjał został ulokowany tak gdzie znaleźć się powinien – w aromacie i smaku. Piwo wielowymiarowe, otwierające się podczas degustacji, a przy tym niesamowicie lekkie i pijalne jak na swoją zawartość alkoholu. Mogę z pewnością stwierdzić, że to jedne z lepiej wydanych przeze mnie na piwo pieniędzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram