sobota, 13 czerwca 2015

Mikkeller – Årh Hvad?!


Mikkeller – Årh Hvad?! 6,8%ABV

Cena: 16zł
Temperatura serwowania: 10°C

Kolor: Ciemna miedź. Z początku krystaliczna klarowność, na dnie jednak ukryło się sporo osadu, który brutalnie wlałem do szkła pod koniec degustacji (po cóż ma iść na marnację?).
Piana: Bieluteńka i zwiewna niczym waciane ozdoby choinkowe z początku ubiegłego wieku. Opada pomalutku zaznaczając przy tym wyraźnie swoją obecność na ściankach Teku.
Zapach: Spodziewałem się belgijskiej moreli, no ewentualnie nut pieprzowych. Nie zawiodłem się – były obecnie. Na pierwszym planie usadowiły się jednak nuty skóry oraz nieco zapuszczonej piwnicy (zastosowanie brettanomyces dało wyraźny efekt). Alkohol nieobecny, zastąpiła go delikatna kwaśność.
Smak: Tu moje kubki smakowe zostały zaatakowane przez całkiem solidną goryczkę. Nie ma ona raczej nic wspólnego z chmielem, zdecydowanie bardziej przypomina mi tą znaną ze skórki sera Camembert. Piwo wytrawne, lecz pomimo tego odczucie w ustach nadzwyczaj pełne. Procenty wyczuwalne jedynie w głowie.
Wysycenie: Powyżej średniego, drobne, niemalże szampanowe. Dobrze koresponduje z tym znanym z klasztornego Orvala.
Opakowanie: Fajna grafika na froncie, poza tym duński standard czyli mało konkretniejszych informacji. Cieszy za to data przydatności wyceniona na pełne 10 lat.
Komentarz: Jedno z bardziej dzikich Belgian Pale Ale jakie miałem okazję pić. Ciężko jednoznacznie odnieść się do belgijskich przedstawicieli stylu, lecz muszę przyznać, że Mikkellerowy „trapist” całkiem mi smakował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram