piątek, 12 czerwca 2015

To Øl – Mochaccino Messiah


To Øl – Mochaccino Messiah 7%ABV

Cena: 16zł
Temperatura serwowania: 12°C

Kolor: Brąz, patrząc pod światło staje się rubinowy. Całkowita klarowność.
Piana: Niska, dziurawiąca się i opadająca do cienkiej obrączki przy krawędzi szkła. Pozostawia malutkie ślady na ściankach.
Zapach: Nuty kwaśnej kawy, palone a nawet dymne (popiół). W tle pumpernikiel (też kwaśny) oraz odrobina karmelu. Sporo także nut drożdżowych. W piwie zastosowano następujące chmiele: Simcoe, Citra, Nelson Sauvin i Centennial. Pochodzących od niech aromatów jednak cieżko uświadczyć. Alkohol ukryty.
Smak: Bardzo zbliżony do aromatu. Kwaśność nieco zbyt mocna. W połączeniu z wyraźnymi taninami okazała się odrobinę drażniąca. Goryczka niska jak na brown ale przystało. Na plus obłędnie gładka faktura piwa. Po części może to być zasługa dodatku laktozy. Alkohol zaznaczony delikatnie w postaci efektu rozgrzewania przełyku. Przy tym woltażu zazwyczaj jest to wadą, lecz tym razem okazało się miłe.
Wysycenie: Bardzo niskie.
Opakowanie: Eta w kawowym klimacie, kapselek goły – jak zazwyczaj niczym specjalnym nie urzeka.
Komentarz: Przyznam, że wrażenia specjalnego piwo to na mnie nie wywarło. Solidna kwaśność pochodząca od kawy czy też palonych słodów jest mało przeze mnie lubianą cechą. Gdyby miało niższy woltaż byłoby dobrym zamiennikiem porannej weekendowej kawy. Zastanawia mnie też sens użycia nowofalowych odmian chmielu w tak małej ilości (typowe "skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?"). Fajnie było spróbować, lecz kolejnej butelki nie zakupię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram