sobota, 25 lipca 2015

Birra Baladin – Xyauyù Kentucky Barrel Aged 2011



Czas na kolejną pozycję z serii utlenionych barleywine produkcji Teo Musso. Tym razem jest to pozycja leżakowana w dębowych beczkach z dodatkiem włoskiego tytoniu Kentucky wprost z plantacji Giancarlo Guzzo (Albaredo d'Adige w rejonie Veneto).

36°blg 14%ABV 13IBU Cena: 137zł

Opakowanie rzeczywiście robi wrażenie – drewniana skrzynka wypchana jutową szmatą oraz pocztówka z morskimi opowieściami same w sobie musiały kosztować ze trzy dyszki. Butla estetycznie zalakowana, w szyjce zaś naturalny korek (nie aglomerat). Barwa piwa jest przepiękna – na pierwszy rzut oka brązowo-brunatna, pod światło jednak mieni się ciemnozłotymi refleksami. Klarowność wzorcowa. Piany oczywiście nie można stworzyć nawet najmniejszej, lecz przy wysyceniu na poziomie -1 wcale mnie to nie dziwi.



Czas zagłębić w szkle nos. Pierwsze odczucia nie są zbyt pozytywne. Aromat miodu jest wszechobecny. Dopiero po chwili okazuje się, że jest to miód ciemny, charakterny (gryczany?), podlany odrobiną brandy. W połowie degustacji ogrzałem piwo całkowicie co pozwoliło wydobyć bardzo subtelne nuty tytoniu – główne skojarzenie to tląca się sterta nieco zbutwiałych już liści.

W smaku również jest dość ciężkawo. Znów pojawia się miodowość, lecz na szczęście tym razem towarzyszy jej przypalony karmel. W połączeniu z delikatną ziołowością sprawia wrażanie ciociosanu. Ciężko mi doszukać się tutaj tytoniu czy też wpływu beczki. Aftertaste bardzo długi i przyjemny – głównie za sprawą doskonałego, odrobinkę rozgrzewającego alkoholu. Sama faktura bardzo oleista – usta kleją się jeszcze długo po degustacji.


Jestem pod sporym wrażeniem. Kentucky okazało się trunkiem o niebo lepszym niż pite przeze mnie wcześniej Etichetta Oro. Jest niesamowicie wielowymiarowe i obłędnie degustacyjne. Całe szczęście, że nie piłem butelki sam gdyż zajęłoby mi to pewnie jakieś dwie godziny. Jednak z pewnością nie jest to najlepsze wino jęczmienne jakie do tej pory piłem. Zdecydowanie bardziej chyba lubię wersje zawierające choć śladową ilość CO2 oraz większy udział chmielu. Tak czy inaczej Kentucky mogę śmiało polecić – według mnie to dobrze ulokowane pieniądze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram