poniedziałek, 20 lipca 2015

de Molen – Wal & Schip Wild Turkey Barrel Aged


Przychodzę ze znajomym do pubu, zamawiamy coś z kranu, po czym jak to zazwyczaj zaczynam grzebolić w lodówce (tzw. szabaśniku) w celu odszukania czegoś ciekawego. Macham więc do kumpla tymże de Molenem na co on: „czy to nie ten z beznadziejnymi notami?”. Racja, Ratebeer wykazuje 48/5… już wiem, że to coś dla mnie. Tak więc pomimo, że barman również lekko odradzał biere to :)

23,9°blg 10,2%ABV  34EBU Cena:27zł


Piwo zapakowano w typową butelkę oraz etykietę, lecz dodatkowo kapselek został zalakowany czarną smołą. Po przelaniu do szkła oczom ukazuje się trunek o brunatnej barwie, która wraz z ubywającą objętością staje się rubinowo-miedzianą. Piana jak to często bywa w tego typu piwach beznadziejna. Nie pomaga mizerny lacing.

Czas na najlepsze czyli aromat. Doskonały alkohol kojarzący mi się z wiśniówką. Nie brak też innych owoców – maliny, jeżyny, borówki. Sporo mokrego, odrobinę wręcz zbutwiałego drewna. Jedyne co minimalnie mi przeszkadzało to pojawiające się w połowie degustacji zielone jabłko – na szczęście delikatne.

W smaku pierwsze co zaatakowało moje kubki smakowe to wyraźna, typowo owocowa kwaśność. O dziwo po chwili przechodzi w gorzkie, rzekłbym proszkowe kakao. Na tym nie koniec – jako kolejna pojawia się agresywna ziemistość. Na finiszu czai się obłędna, bardzo słodka wanilia, która trwa i trwa jeszcze długo po przełknieciu. Wysycenie niskie, po prostu poprawne. 

Ha! Miałem nosa. Wal & Schip okazało się świetnym RISem, o delikatnej dzikości i doskonale zaznaczonym leżakowaniu w beczce po Bourbonie. Kolejny dowód na to, że nie zawsze warto sugerować się notami czy też opiniami innych. Pamiętajcie - bez ryzyka nie ma zabawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram