sobota, 11 lipca 2015

Mikkeller – Spontandryhop Citra oraz Simcoe


Oba piwa to Single Hopy fermentowane dzikimi drożdżami (5,5%ABV Cena: 23zł).

Na początku skupię się na tym co łączy oba piwa.
Barwa złota, minimalnie opalizuje. Piana z początku wysoka, gęsta, niemalże kremowa. Po kilku minutach opada do pokaźnej obrączki. Pozostawia po sobie na ściankach subtelne firanki. Wysycenie zaskakująco niskie jak na tego typu piwa.



Citra 
Aromat niesamowicie rześki, lekki. Dzikość w postaci kwasku, chmielowość zaś przejawia się potężną dawką słodkich owoców (gruszki, melon, winogrona).
W smaku wyraźna kwaśność, bardzo „czysta” – kojarzy mi się z Lactobacillussami. Brak nut piwnicznych. Po ogrzaniu ujawniają się subtelne nuty drewna, tanin oraz ziemistości.
















Simcoe 
W pierwszym momencie wydawało mi się, że pachnie tak samo. Po chwili stało się jednak jasne, że aromaty dzikie nie są tak czyste, pojawia się wyraźna piwniczność. Wyczuwalna jest także typowa dla Simcoe leśna żywica (i nie jest to z pewnością autosugestia.
Smak natomiast jest bardziej ułożony, gładki, zaokrąglony. Nadal nie brak kwasku, lecz nie jest on już tak szorstki – poza nim pojawia się odrobina nut pleśniowych, derkowych.














Podsumowując – oba piwa są ciekawą propozycją, idealnie nadającą się na upalne dni. Z jednej strony nietuzinkowe doznania smakowe, z drugiej zaś obłędna rześkość i lekkość. W skład serii wchodzi jeszcze Mosaic, którego nie miałem okazji spróbować. Różnice pomiędzy piwami są na tyle nikłe, że nie skupiając się na degustacji nawet ich nie zauważymy. Entuzjastom wyraźnych, acz nieprzesadzonych kwachów zdecydowanie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram