poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Olimp – Hades

Cóż tu się rozwodzić, standardowa wersja Hadesa czyli Russian Imperial Stout z dodatkiem ostrych papryczek oraz mleka w proszku. Wcześniej miałem okazję testować wersję leżakowaną w beczkach, dodatkowo fermentowaną dzikimi drożdżami. Sprawdzam więc jak wypadnie zwykły Hades.

25°blg 12%ABV 70IBU Cena: 13zł

Z wyglądu klasyka. Barwa ciemno brunatna, na dnie występuje osad (chyba drożdżowy). Piana jak to zazwyczaj bywa w tak mocnych piwach jest zdecydowanie nikła i opadająca. Jedyne co nam towarzyszy do końca degustacji to nikły krążek przy krawędzi oraz mizerne ślady, które ewidentnie nie mają zamiaru kleić się do szkła.

Aromat to głównie mocna, odrobinę kwaśna kawa. W tle fajna owocowość (maliny, jeżyny). Poza tym reszta stonowana – mleka ani papryczek się nie doszukałem. Na uwagę zasługuje ładne wkomponowanie alkoholu.

Doznania smakowe przyjemne, acz nie oszałamiające. Mam wrażenie, że ostrość chili jest jeszcze bardziej delikatna niż w wersji dzikiej. To co sprawiło mi największą radość to gorzkie kakao pozostawiające w ustach moją ulubioną suchość (dry aftertaste). Wysycenie okazuje się być na odpowiednio niskim poziomie. Całość lekko rozgrzewa, jednak jak na tak wysoki ekstrakt okazuje się być zaskakująco pijalna.

Do tego co oferowała wersja Gone Wild sporo brakuje. Jednak biorąc pod uwagę cenę oraz to co oferuje polski rynek w tym temacie (niestety), trzeba przyznać, że Hades jest piwem co najmniej poprawnym, a nawet całkiem niezłym. Warto pokusić się nawet o postarzenie w piwniczce kilku butelek. Zawodu nie doznałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram