czwartek, 3 września 2015

To Øl – Yeastus Christus

7,4%ABV
Cena: 16zł
Temperatura serwowania: wprost z lodówy

Kolor: Stare złoto wpadające w jasną miedź. Delikatnie opalizuje.
Piana: Niezbyt oszałamiająca, lecz pomimo tego całkiem trwała – utrzymuje się poprzez całą degustację, pozostawia przy tym delikatne ślady na ściankach.
Zapach: Wyraźnie zbożowy, nie brak też nut biszkoptowych/ciasteczkowych. W tle nadzwyczaj subtelna dzikość w postaci końskiej derki. Na finiszu kwasek oraz szczypta pieprzu
Smak: Spodziewałem się wyraźniejszej dzikości. Zaskoczyła mnie również wytrawność pozostawiająca wręcz w ustach delikatną suchość – to bardzo rzadkie w jasnych piwach. Trochę brzoskwini, odrobina sera pleśniowego – całość zaskakująco lekka i pijalna jak na woltaż (degustacja trwała może z 5 minut).
Wysycenie: Odrobinę powyżej średniego, bardzo drobne, lekko szczypiące - klasyka gatunku.
Opakowanie: Malowane wycinki rodem z biblii w połączeniu z przewrotną nazwą zbulwersowały swego czasu jednego z polskich vlogerów piwnych. Szczerze mówiąc mnie to zbytnio nie rusza, z pewnością zaś nie w sposób negatywny.
Komentarz: Yeastus to dla mnie kwintesencja piwa na brettach. Ciut dzikie, lecz nie kwaśne. Dość ciekawe i nie nudne, acz nie przytłaczające ilością smaków i aromatów. Dobre na upały, choć ze względu na świetne ukrycie alkoholu całkiem zdradliwe. Do powtórzenia kiedyś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram