poniedziałek, 26 października 2015

Buxton & Omnipollo – Yellow Belly Sundae Bourbon Barrel Aged


Cóż to za cudo? Jest to Imperialny Stout warzony z dodatkiem laktozy, następnie fermentowany wraz z laskami wanilii oraz ziarnami kakaowca.

12%ABV Cena: 35zł

Barwa klasyczna dla wszelkiej maści RISów – właściwie smoła. Doskonała jak na tak wysoki poziom alkoholu piana – utrzymująca się długo w postaci kożuszka oraz pozostawiająca na szkle dziesiątki, jak nie setki drobniutkich, zwartych koronek.

Aromat wydobywający się od samego momentu uchylenia kapsla to istna poezja. Jego intensywność wypełnia całe otoczenie. Pierwsze skojarzenie to lody bakaliowe. Obłędne nuty orzechów, kawy i kakao. Daleko w tle wiórki kokosowe oraz wytrawna wanilia. Nie mniejsze wrażenie robi ukrycie alkoholu – toż to pachnie jak słodkie kakałko dla przedszkolaka, nie zaś jak agresywny Stout.

Po tym czego doświadczył mój nos nieco obawiałem się smaku. Na szczęście nie zawiódł mnie w najmniejszym stopniu. Tu także bakalie oraz posmaki Cappucino zawojowały pierwszy plan. Piwo jest niesamowicie kremowe, gładkie i wyklejające, acz przy tym nie przesłodzone. Dodatek wanilii oraz leżakowanie w beczce po Bourbonie nadało jedynie lekkiego wanilinowego sznytu – to dobrze, nieco już mi się nudzą tego typu jednowymiarowe leżaki. Aftertaste trwa niesamowicie długo ujawniając przy tym odrobinę owocowości oraz kwaskowość palonych słodów. Efekt rozgrzewania przełyku alkoholem jest minimalny - chapeau bas po prostu.

W kategorii mocnych Stoutów z dodatkami które do tej pory miałem okazję pić, bezapelacyjnie stawiam Yellow Belly Sundae na pierwszym miejscu. Każda składowa w idealny sposób zgrywa się z pozostałymi, nie dominuje zbytnio, lecz tworzy doskonałą kompozycję. Piwo ze wszech miar deserowe, degustacyjne, zapewniające godzinę nie lada przyjemności. Brzmi dwuznacznie? I dobrze ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram