czwartek, 3 grudnia 2015

Alvinne – Melchior Bourbon Barrel Aged

Z czym mamy do czynienia? Ano z mocnym Barleywine leżakowanym w beczkach po Bourbonie. Po wcześniej degustowanej ich kolaboracji z Naparbier spodziewam się tym razem całkiem sporo.


23°blg 11,5%ABV Cena: 35zł

Piwo niby klarowne, przy dnie butelki znajduje się jednak sporo mętnego osadu, który ochoczo wskakuje do kieliszka zamiast pozostać w swym opakowaniu. Barwa ciemnego złota, miodowa. Piana najzwyczajniej w świecie kiepska pod każdym względem.

Ciekawsze rzeczy dzieją się jednak w aromacie. Oczywiście spodziewana wanilina pochodzenia beczkowego jest wyraźnie wyczuwalna. Cała reszta jednak niezbyt przypomina typowe Barleywine, a już na pewno nie leżakowane w beczce po Bourbonie. Chodzi tu głównie o kwaśność, lekką kiszonkę a nawet skórzastą dzikość.

Smak również nie zawodzi pod względem dziwaczności. Całkiem wyraźna goryczka przypomina mi pewnego rodzaju pleśniowość. Poro smaczków derkowych, wyklejająca usta słodowość oraz odrobina kwiatowego miodu. Jako wisienkę na torcie otrzymujemy bliskie zeru nagazowanie oraz alkoholowo rozgrzewający aftertaste. 

Piwo bardzo skojarzyło mi się z dzikim Family Ale warzonym w Prairie. Tylko, że tu mamy przyjemność w wersją niemal dwukrotnie mocniejszą. Jeśli butelka była w jakikolwiek sposób "trafiona", to bardzo proszę św. Mikołaju uczyń w tym roku to samo z resztą piw w mej piwniczce. Oceniając w ciemno rzekłbym, iż z pewnością jest to jakieś Funky/Sour Ale leżakowane w beczkach po winie. Tak czy inaczej bardzo ciekawa i godna polecenia pozycja  szczególnie w nadchodzącym chłodnym sezonie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram