poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Knee Deep – Hoparillo 3x IPA i Simtra Triple IPA

Tym razem na testy poszło nie jedno, lecz dwa piwa ("też mi nowość" powiedziała ma wątroba). Oba to mocno chmielone, wysokoprocentowe Triple IPA’s.

Co zaś się tyczy samego Knee Deep Brewing Company, jest to mikrobrowar mieszczący się w Auburn, w Kalifornii. Całkiem niedawno, bo w 2010 roku założył go Jeremy Warren. Instalacja może się poszczycić 40 baryłkowym wybiciem (niemal 65hl).

Przejdźmy wiec do przetestowania co też kryje się w tychże dość dobrze notowanych butelczynach (99/96 i 99/98 według RateBeer).

Hoparillo 3x IPA

11,1%ABV 122IBU

Dosłownie milimetrowa, w dodatku niezbyt lepka piana nie robi wielkiego wrażenia. Zaskakuje natomiast niesamowita klarowność.

W aromacie niepodzielnie panuje chmielowość w postaci odrobinę sztucznej multiwitaminy (kojarzy mi się z Vibovitem). Wraz z ogrzaniem ujawnia się także lekka skarpeta – obwiniam o to Mosaic (poza nim użyto także Citrę oraz Amarillo). Kompletnie nie czuć alkoholu.

Smak zaskakuje wytrawnością oraz solidną goryczką, która właśnie dzięki tejże wytrawności wyraźnie zdominowała piwo. Wszelkie nuty naftowe udało się uwypuklić. Także w smaku właściwie ciężko doszukać się procentów – jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem.

Podsumowując – całkiem solidna pozycja, lecz na kolana mnie nie powaliła. To głównie kwestia mojego gustu, gdyż nigdy za Mosaiciem nie przepadałem i w domowym piwowarstwie starałem się go unikać.


Simtra Triple IPA

11,2%ABV 133IBU

Tu już piana okazała się całkiem poprawną i nadzwyczaj trwałą. Ładnie zdobiła ścianki szkła drobniutkimi koronkami. Barwa wydała mi się odrobinę jaśniejsza – zamiast pomarańczowej przypominała jasne złoto (klarowność nadal idealna).

Świeżo koszona trawa umiejscowiła się na pierwszym planie aromatu. W tle klasyczne wręcz cytrusy w postaci mandarynek oraz odrobina świerkowej żywiczności, za którą najprawdopodobniej odpowiada użyte obok Citry Simcoe.

Smak to po prostu kontynuacja tego co dało się wyniuchać. Całość jest niesamowicie subtelna, idealnie zbalansowana i nie przesadzona w żadną stronę. Znów na próżno doszukiwać się tak wysokiego jak podaje etykieta woltażu. Albo coś tam oszukują, albo moje żulerskie gardło stało się odporne na sporą zawartość „procentów obojętności”. 

Simtra to klasa sama w sobie, poziome Heady Toppera i zapewne obu Pliny, których niestety jeszcze nie testowałem. Po prostu zupełne przeciwieństwo naszych rodzimych, zazwyczaj bardzo ciężkich IIPA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram