środa, 6 lipca 2016

Tattooed Beer & Buntavar – SVITezianka

Russian Imperial Stout z laktozą, wanilią burbońską i płatkami z beczki po Burbonie.

21°blg 9%ABV 100IBU Cena: 16zł (340ml)

Przyznam szczerze, że to po Porterze z Gościszewa drugie piwo którego otworzenie wymaga pieruńskiej siły lub nie mniejszego sprytu. Jednak już do minucie kombinacji udało mi się uzyskać szklaneczkę ciemnobrunatnego trunku o całkiem niezłej klarowności. Piana dość niska, opadająca do grubego krążka, lecz pozostawiająca całkiem ładne, beżowe koronki.

W aromacie mnóstwo czekolady – tak mleczno-słodkiej, jak i ciemnej, deserowej. Dodatek wanilii wyczuwalny, wytrawny, odrobinę kwaskowy. W tle nuty mokrego drewna, które na szczęście nie zdominowały piwa. Słówko jeszcze o alkoholu. Pomimo iż jego poziom wcale nie jest zbyt wysoki (jak na styl oczywiście), to całkowite zamaskowanie go niczym w lekkim Sweet Stoucie zasługuje na uznanie.

Smak przywitał mnie sporą dawką gorzkiego, pozostawiającego w ustach suchość kakao. Podbicie ekstraktu laktozą wyczuwalne, lecz nie przesadzone. Także tu płatki dębowe wypełniły swoje zadanie wnosząc posmaki waniliny okraszone szczyptą tanin. Całość całkiem nieźle zbalansowana, złożona, a przy tym bardzo pijalna.

Zazwyczaj odnoszę się niezbyt pozytywnie do wypuszczania tak mocnych piw w środku lata. Tym razem jednak obniżenie woltażu dało efekt nadzwyczaj lekki w odbiorze, a co za tym idzie idealne piwo dla tych którzy z Imperialnych Stoutów nie rezygnują nawet w największe upały. Mówiąc w skrócie – bardzo przyzwoita pozycja. 

2 komentarze:

  1. Piana po nalaniu zajmuje z 1/2 przestrzeni drobne pęcherze lecz szybko się dziurawi zostawia ślady na szkle.
    Piwo czarne z niewielkimi rubinowymi refleksami.
    Smak kwasowość? alkohol niewyczuwalny
    niesmaczne uff


    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie wygrzebałem to piwo w piwniczce. Blisko 3 miesiące po terminie. Myślę dam mu szansę. Po odkorkowaniu uderzył mnie zaraz winny zapach, który dominuje w aromacie zupełnie. W tle majaczy słodka czekolada i drewniane nuty, po ogrzaniu wyszedł lekki alkohol potęgujący winny aromat. Piwo nie jest jak dla mnie skwaśniałe (nie piłem go świeżego), a sugerując się powyższą recką wnioskuję że kwaskowatość (od słodów?) była w nim od początku. Utlenienie poszło wyraźnie w nuty wiśniowe, czym tłumaczę ten winny zapach. Deklarowane 100 IBU przepadło, piwo jest kwaśno-słodkie, przy nabraniu do ust kubki smakowe atakuje cierpkawy-kwaśny smak, przechodzący w słodycz, słabej mlecznej czekolady. Czuć taninowość, ta akurat fajnie zgrywa się z tym winnym smakiem i aromatem. Po wybiciu 3/4 butelki grzeje w przełyk i żołądek. Alkohol w smaku nie wychodzi w cale. Czy leżak pomógł? Trudno mi ocenić. Na pewno spodziewałem się czegoś innego. Efekt ciekawy, ale na pojedynczy eksperyment.

    OdpowiedzUsuń

Instagram