poniedziałek, 12 września 2016

Evil Twin – Imperial Biscotti Break


Imperialny Stout z dodatkiem kawy, migdałów oraz wanilii (100/98 wg. RateBeer).


11,5%ABV

Barwa zaskakująco jasna, brązowa, klarowna. Sporo natomiast dość ciemnego osadu. Piana niczym specjalnym nie ujmuje – 1mm standard typowy dla większości RISów.

Powala natomiast (pozytywnie) aromat, w którym zdecydowanie dominują migdały. Kawa stonowana i delikatna, w żadnym wypadku nie mocno palona, czy też kwaśna. Nie brak także bakalii (głównie rodzynki i żurawina) oraz kokosu. Gdzieś w tle pałętają się czerwone jabłka, które w połączeniu z nutą ciasta dają efekt tarty. Pytacie o woltaż? Sorry, tu go nie znajdziecie.

Po tym co wyniuchałem byłem pewien, że już nic mnie nie zaskoczy. Lekkość i gładkość Biscotti jest jednak powalająca. Mnóstwo orzechów laskowych, gorzkiego kakao oraz mocno zredukowana paloność moją prawo mieć swoich zwolenników. Oczywiście migdałowo-kokosowy mix powraca także w smaku, tym razem jednak wzbogacony o wanilinę. Po całkowitym ogrzaniu doszukałem się w końcu szlachetnego alkoholu, który wyceniłbym na… jakieś 8%.

Jestem pod wielkim wrażeniem tego piwa. Rzadko w szkle gości trunek któremu nie można niczego zarzucić. Biscotti nie tylko trafia na moją listę najfajniejszych Stoutów, ale także mocno inspiruje do warzenia tego typu wariacji. „Zły” brat kolejny raz udowadnia, że w niczym nie ustępuje swemu „lepszemu” krewniakowi z Danii.

poniedziałek, 5 września 2016

Naparbier – Pumpkin Tzar

Imperial Stout z dodatkiem dyni oraz papryczek Habanero.

10,5%ABV Cena: 17zł (330ml)

W szerokim szkle piwo przywitało mnie właściwie całkowicie czarną, nieprzeniknioną barwą. Całkiem zgrabna z początku piana ( co zresztą widać na zdjęciu) niestety ulega procentom opadając do milimetrowego krążka.

Aromat to głównie potężne uderzenie gęstej, słodkiej czekolady. W połączeniu z bardzo delikatną nutą alkoholu przywołuje skojarzenia z tortem. Wraz z ogrzaniem uwydatnia się owocowość (jeżyny) oraz szczypta paloności. Ciężko jednak doszukać się jakichkolwiek nut pochodzących od papryczek.

Smak okazał się wielkim zaskoczeniem. Po trwającej dosłownie 2 sekundy słodyczy nadchodzi solidna, lekko cierpka kwaskowość jakiej na próżno szukać w typowo świątecznych Pumpkinach. Ostrość Habanero nadchodzi dopiero po czasie i zdaje się trwać w nieskończoność. Zdecydowanie nie jest to dla mnie jednak zbyt wysoki poziom, lecz raczej ciekawe dopełnienie i tak już ciekawego piwa.

Pumpkin Tzar to z pewnością pozycja nie dla każdego – tak ze względu na swoją moc, jak i całkiem wyraźną pikantność. To nietuzinkowe połączenie całkiem przypadło mi do gustu. Właściwie jedyną minimalną wadą piwa jest odrobinę zbyt niska pełnia. Pijąc je jednak w Halloween jako alternatywę dla typowych „dyniówek” nie miałbym o to ani krzty żalu, gdyż pozycja ze wszech miar jest godną polecenia. 

Instagram