niedziela, 20 sierpnia 2017

Camerons – Early Bird Breakfast Bourbon Barrel Aged

Mocarne Barleywine z ciekawymi dodatkami: kawą w postaci coldbrew oraz syropem klonowym z Ontario. Całość leżakowana w beczkach po Bourbonie. Dodam jeszcze, iż właściwie jest to Single Hop Chinook.

11,4%ABV 80IBU Cena: 25zł (473ml)

Zacznijmy standardowo od barwy – piwo przypomina klasyczne, angielskie interpretacje stylu, jest ciemno miedziane, właściwie wpadające już w jasną czerwień, a przy tym idealnie klarowne. Piana w odcieniu écru, wymaga dość mocnego wymuszenia, w ciągu kilku minut redukuje się do milimetrowej warstewki.

Zapachów co niemiara. Nuty skórki chlebowej, kwaskowego pumpernikla, prażonego słodu, mocno owocowej kawy rodem z Etiopii, minimalna żywiczność czy też odrobina miodu gryczanego. Alkohol nadzwyczaj subtelny, umiejętnie wkomponowany i nie rażący nawet po całkowitym ogrzaniu.

Smak prezentuje się bardzo podobnie. Pojawiło się sporo owocowego suszu oraz konfiturowych słodko-kwaśnych wiśni. Doszukałem się także delikatnych nut herbacianych oraz drzewnych tanin. Potężna słodycz kontrowana jest ciekawą ziemistością, a także minimalnie rozgrzewającymi procentami. Całość nadzwyczaj złożona, otwierająca się wraz z podnoszeniem temperatury oraz natlenieniem.

Bardzo ciekawe, niby klasyczne, lecz wzbogacone o nietypowe dodatki Barleywine. Złożoność wszystkich nut, ich ewolucja w trakcie degustacji oraz spora moc czyni zeń, nieco wbrew samej nazwie wręcz wzorcowy przykład „nightcap” – bogatego, ciężkiego piwa sączonego przy kominku tuż przed snem. 

środa, 16 sierpnia 2017

Brewski – Snoutjuice Coffee

Jest to owsiany Imperial Stout z dodatkiem kawy pochodzącej z pobliskiej palarni Koppi.

11,5%ABV Cena: 22zł (330ml)

Barwa oczywiście smoliście czarna, całkowicie nieprzejrzysta. Dopiero pod koniec mogłem ocenić całkiem niezłą klarowność. Piana choć przepięknie ciemnobrązowa, to niestety znikająca w oka mgnieniu (cudem udało mi się ją jeszcze złapać na zdjęciu).

Chyba nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że aromat jest głównie kawowy. Czarna, lecz nie gorzka kawa, sporo orzechów włoskich, nutka popiołu, przypalonego karmelu oraz pumpernikla. Czytałem opinie o gryzącym alkoholu lecz tu go nie odnalazłem – jest całkiem nieźle przykryty jak na swoją moc.

W smaku już jest nieco agresywniej. Doszło sporo likierowej, tudzież kandyzowanej wiśni, gorzkiej, deserowej czekolady, nieco drzewnych tanin i ziemistości. Poprawne, niskie wysycenie, acz samo body mogłoby być gęstsze (obstawiam dość mocne odfermentowanie). Wszystko dość sowicie skropione rozgrzewającym, lecz nadal na szczęście całkiem szlachetnym alkoholem.

Bardzo dobry, chociaż nie wiem czy nie aż nazbyt kawowy RIS. Drobne minusy jak zbytnia dla „owsianki” wytrawność czy charakterny woltaż jestem w stanie wybaczyć. Osobiście jestem raczej zwolennikiem pozostawienia wyboru konsumentowi – leżakować czy pić na świeżo. Jeśli zatem macie dość delikatne przełyki polecam Snoutjuice zakopać w piwniczce na rok czy dwa. 

wtorek, 15 sierpnia 2017

Collective Arts – Ransack the Universe IPA

Hemisphere India Pale Ale chmielone Galaxy (Victoria) i Mosaic (Yakima).

6,8%ABV 85IBU Cena: 18zł (473ml)

Ciemnozłota, niemalże pomarańczowa barwa o całkiem wyraźnym zamgleniu. Biała, drobnopęcherzykowa piana po kilku minutach redukuje się tworząc gruby i wysoki na pół centymetra krążek, przy czym mocno oblepia ścianki drobnymi koronkami.

Pierwsze niuchnięcia wyczuły lekkie utlenienie – ot mała dawka wielokwiatowego miodu. Tło jednak bardzo przyjemne – sporo białych owoców (winogrona, agrest, liczi), szczypta granulatu oraz żółte grejpfruty. Niestety wyczuwalne są też procenty, których zdecydowanie można by uniknąć.

Smak przywitał mnie całkiem sporą goryczką o profilu cytrusowego albedo. Poza cytrusami znalazło się też miejsce dla kontynentalnej ziołowości. Całość jest mocno wytrawna, lekko ziemista i zbożowa (grainy). Znów pojawia się alkohol, tym razem w postaci rozgrzania przełyku właściwie od początku degustacji, jeszcze w nie ogrzanym piwie.

No cóż, piwo nie sprostało mym oczekiwaniom. Po notach 98/98 spodziewałem się więcej, tym bardziej, że Collective Arts Brewing ma w swej ofercie jeszcze kilka IPA ze średnią powyżej 3,7 (RateBeer). Ransack okazało się po prostu średniakiem, w dodatku już nieco utlenionym. Pomimo tego browar z pewnością przy najbliższej okazji otrzyma ode mnie drugą szansę. 

Instagram