Odnośnie samego stylu…

Najprościej ujmując Braggot to połączenie piwa i miodu pitnego. Chociaż obecnie nasze prawo wymaga aby w wypadku piwa procentowy udział ekstraktu przynajmniej w połowie pochodził ze słodu, to historycznie zazwyczaj ponad 50% cukrów a co za tym idzie alkoholu pochodziło właśnie z miodu. Niektóre źródła przedstawiają Braggot wręcz bez słodu – ot po prostu chmielony miód pitny. Chcąc więc wiernie odwzorować tenże trunek trzeba sprawić aby to nie piwo, lecz owoc pracy pszczół grał w nim pierwsze skrzypce.
Niejednokrotnie mariaż piwa i miodu dokonywał się nie w browarnianej warzelni, ale tuż przed podaniem przez barmana. Komercyjne przykłady do których przechodzę poniżej powstały jednak tradycyjną metodą.

Twigg – Tree Body Problem

23°blg 10,5%ABV 40IBU
Barwa bardzo ciemnej miedzi, właściwie wpada już w jasną czerwień. Bardzo delikatna opalizacja. Jasnobeżowa piana redukuje się po kilku minutach do niewielkiego krążka. Lacing dość mizerny lecz obecny.
Aromat nadzwyczaj słodowy – masa nut ciemnego pieczywa, pumpernikla, ciut przypalonego karmelu. Na dalszym planie nieco kwiatowości, czerwone owoce (porzeczka, żurawina) oraz wyraźna ziemistość o którą posądzałbym miód gryczany.
W smaku jest dość podobnie. Solidna pełnia została fajnie skontrowana ziołową goryczką, ziemistością oraz rozgrzewającymi procentami. Aftertaste nieco przyprawowy, nie ciężki lecz orzeźwiająco kwaskowy. Całość jak na tę moc jest niesamowicie pijalna, acz nieco zdradliwa. Ja butelkę 330ml opróżniłem mniej więcej w kwadrans.
Jestem bardzo ciekaw wersji Barrel Aged która poleje się już za tydzień na kolejnej edycji Beew Week. Największą jego zaletą jest bezapelacyjnie wysoka jak na styl pijalność.

Perun – Braggot Barleywine

25°blg 12,4%ABV Cena: 17zł (330ml)
Barwa wyraźnie ciemniejsza od poprzednika, brunatna, wręcz brązowa. Piana krążkujaca, lepka, lecz niestety ciężko przy tym woltażu wymagać od niej trwałości.
W aromacie niesamowita miodowość. Zastosowano miód wielokwiatowy oraz gryczany i oba są doskonale wyczuwalne, wnosząc właściwe sobie cechy. Poza tym udało się przemycić nieco suszonych owoców i karmelu.
Obłędna miodowość nie mniej atakuje w smaku. Słodycz, pełnia, lepkość wręcz niesamowite. Allkohol choć wyraźnie obecny jest całkiem przyjemnie rozgrzewającym i szlachetnym. Aftertaste owocowo-kwaskowy, nieco ziemisty.
Piwo zaskakujące ze względu na intensywność nut miodowych. Ogromna gęstość i deserowość powoduje jednak, że dawki powyżej 100ml zaczynają nużyć.

Piwoteka – 1423

26°blg 11%ABV Cena: 12zł (330ml)
Piwo o zdecydowanie najciemniejszym odcieniu spośród testowanych w tym zestawieniu – barwa jest właściwie bliska porterom bałtyckim. Beżowa piana utrzymuje się zaskakująco długo, zdobi też ścianki szkła ładnymi koronkami.
Aromat delikatnie palony, nieco wręcz popiołowy, pumperniklowy, nie brak jednak subtelnej kwiatowości (prawdopodobnie pochodzenia miodowego). Procenty dobrze wkomponowane – nie gryzą nawet po całkowitym ogrzaniu.
Sporym zaskoczeniem jest dla mnie smak. Pomijając kwestię mocy to pierwsze łyki przywodzą na myśl Foreign Extra Stout. Po chwili ujawnia się jednak ciekawa landrynkowość oraz masa suszonych owoców co w połączeniu z cukierkowością przypomina mocne „belgi”. Finisz wytrawny, kawowy, nieco wręcz drzewny. Alkohol minimalny, acz obecny.
Nie jestem pewien czy można w przypadku Braggota mówić o „stylowości” lecz 1423 smakuje nieco jak Imperial Stout z dodatkiem miodu, fermentowany jakimś belgijskim szczepem. Całość jest naprawdę ciekawa, nieczęsto spotyka się takie interpretacje.